"Dobrze zrobić coś swojego".
Hasło.
Hmmm... Prawda?
Prawda, prawda, prawda, prawda!
Swoje jest własne.
A własne jest kochane i smakuje najlepiej.
Nie będę się rozdrabniać nad wszystkim, co robię swojego, bo mogłabym wymieniać w nieskończoność - od dzisiejszych kotlecików po nie do końca satysfakcjonującą mnie sylwetkę. Ale chętnie się trochę powywnętrzam w temacie, który pochłania mnie najbardziej, czyli temacie robótek ręcznych.
Często w dowcipach
lub filmach słychać, jak panowie narzekają na różnego rodzaju aktywności swoich
partnerek i żałują, że te nie wybrały robótek ręcznych.
W świetle tych dowcipów mój mąż powinien być bardzo szczęśliwy, bo ja w robótkach ręcznych po prostu się spełniam! :)
"Robienie czegoś swojego" w moim wydaniu sprowadza się do dwóch nurtów.
Pierwszym nurtem jest po prostu dzierganie, czy też supłanie i inne takie - w zależności od wybranej techniki. Na drutach robię od dziecka i bardzo to lubię. We frywolitce zakochałam się bez pamięci kilka lat temu i od tej pory z czółenkiem praktycznie się nie rozstaję. Raz po raz jednak kusi mnie wypróbowanie również innej techniki i narzędzi. Ale i tak stęskniona szybko wracam po czółenko :)
Drugim nurtem jest dzielenie się tą pasją z innymi. W świecie wirtualnym - poprzez tego bloga, Facebook... W świecie realnym - podczas spotkań, szkoleń czy wystaw. Albo wtedy, kiedy swoje wyroby daję komuś w prezencie. Marzę o tym, żeby popularyzować frywolitkę. Tak. Zdecydowanie ten drugi nurt jeszcze mocno będzie się rozwijał w moim obszarze "robienia czegoś swojego".
To wszystko sprawia, że mam poczucie lepszego wykorzystania własnego czasu. Że czas przerabiam na rzeczy, które się podobają oraz umiejętności, które się przydają. Zarówno moje umiejętności, jak też umiejętności innych. Uwielbiam się tym dzielić. Daje mi to ogromną radość i satysfakcję. Dodaje pewności siebie. Pozwala patrzeć z większym optymizmem na świat i przyszłość.
Wiem, to brzmi górnolotnie, ale to naprawdę uczucia, które zaczynają się od czółenka i nici w dłoni... :)
A jak Wy przetłumaczyłybyście hasło "Dobrze zrobić coś swojego" poprzez własne doświadczenia?
Jakie, niekoniecznie duże, ale swoje aktywności mogłybyście opisać?
Jakie emocje się z tym wiążą?
"Dobrowianka" zaprasza wszystkie kobiety do udziału w konkursie "Dobrze zrobić coś swojego".
Zachęcam Was do kliknięcia w poniższy banerek i opisania w aplikacji co „swojego” już zrobiłyście lub bardzo chciałybyście zrobić.
Termin rejestrowania swoich historii: do niedzieli 6 maja 2012 roku, godz. 23:59.
Po tym terminie będę miała zaszczyt wyróżnić autorkę najciekawszej historii. Ogłoszenie zwyciężczyni na tym blogu nastąpi najpóźniej w czwartek, 10 maja 2012.
Autorka najciekawszej historii otrzyma bon Sodexo o wartości 200 PLN !!!
Wszystkie historie zebrane ze zgłoszeń na tym (i nie tylko tym) blogu wezmą udział w walce o nagrodę główną:
- 16 najciekawszych historii zostanie opublikowanych w specjalnie
wydanej książce.
- 3 wybrane z finałowej 16-stki historie
otrzymają dodatkowe nagrody: sesja w dwutygodniku Viva oraz nagroda pieniężna
na rozwój swoich zainteresowań.
Szczegółowy regulamin konkursu dostępny jest po kliknięciu w powyższy baner.
Serdecznie zapraszam i zachęcam do wysyłania historii związanych z własnymi pasjami.
Podzielcie się proszę informacją o tym konkursie, zaproście mamy, siostry, znajome, sąsiadki, koleżanki... Tak wiele kobiet robi wyjątkowe rzeczy! Czasami one same nie
zdają sobie z tego sprawy. Dobrowianka chce je odszukać i o nich opowiedzieć. Pokazać je światu. A ja bardzo chcę w tym pomóc.
Zapraszam!